Form submitted successfully, thank you.

Error submitting form, please try again.

Street of Cracow, zalety analoga

Przyszła ostatnio moda na analoga i trzeba przyznać, że jest w tym szaleństwie jakaś metoda :) Polecam każdemu kto jeszcze się waha, a to z paru prostych powodów:

- nie jesteś niewolnikiem nieograniczonego miejsca na karcie :) …każdy chyba zna to uczucie. Tyle możliwości daje cyfra i tyle wydarza się wokół nas, że zwykle kończy się to jak się kończy ..analog zatem wymuszą większą uwagę, zmusza do prawdziwej obserwacji i powinien przynajmniej spowodować, że zaczniemy kiedyś  robić ciekawsze zdjęcia. Wysiłek warty zachodu.

- nie jesteś niewolnikiem postprocesingu czyli tej tak zwanej obróbki w PSie. Cóż za piękna perspektywa: robisz zdjęcie i w zasadzie jej ostateczny charakter w dużym stopniu jest już ustalony. Z cyfrą mamy często ten problem, że brakuje nam siły lub pomysłu na tzw. “ciekawą obróbke”…i to nas męczy :) Oczywiście obróbka daje wielkie możliwości, format raw to bajka, ale trzeba wiedzieć kiedy warto z niego skorzystać (kiedy trzeba) a kiedy nie.  Brak obróbki- większa frajda z fotografowania i większa do niej zachęta.

- nie jesteś niewolnikiem doskonałości obrazu,

- w końcu nie widzisz od razu efektu swojej pracy i nie jesteś niewolnikiem złudnego przeświadczenia, że zrobiłeś właśnie dobre zdjęcie. Cały problem fotografa (powiedzmy- takiego typowego ulicznika) polega zwykle na tym, że ciekawy obraz jaki dostrzegł swoimi oczami nie tak łatwo przekuć automatycznie na ciekawą klatkę. Powód tego jest oczywisty. Zdjęcie ma swoje ramy i jest wyjęte ze wszelkich kontekstów otoczenia (na zdjęciu widać tylko to co widać i nic więcej), a sposób w jaki człowiek rejestruje zdarzenia i odbiera świat przypomina raczej film czyli coś w pewnym sensie przeciwstawnego. Odnaleźć TEN fragment rzeczywistości opisujący najlepiej dane zdarzenie i upakować go tak w kadrze aby było “wiadomo o co chodzi”- w tym cała sztuka. Tak więc robiąc zdjęcia cyfrą i mając od razu efekt zdjęciowy widoczny na wyświetlaczu łatwo można pomylić ten “film w głowie” z daną klatką i pomymylić się z oceną fotografii. Jeśli natomiast efekt w postaci wywołanej klatki widzimy najwcześniej po 24 godzinach- mamy ten czas, aby odnieść się bardziej obiektywnie do zdjęcia. Może za bardzo zamieszałem, ale tak to czuje :)

- możesz kupić takiego analoga, który mieści ci się w kieszeni i zawsze mieć go przy sobie, właśnie ostatnio sprezentowałem sobie (za dobre zachowanie) taką 30- letnią Canonetkę. Mała, poręczna, solidna no i nie zwraca na siebie uwagi. Canonetka to dalmierz- a dalmierz nie ma lustra jest zatem bezszelestny- kolejny plus.

- możesz w końcu poczuć magię ciemni fotograficznej i samemu wywołać swoje filmy :) .. jestem po wywołaniu swojej pierwszej błony, muszę przyznać, że ideału nie ma (miałem problem z koreksem i chyba lekko naświetlilem film, za mało merdałem chemią i za krótko zdaje sie płukałem wodą..), ale klatkę lubie więc pokazuje:

[XXI wiek, sprzedawca owsa, Kraków]

owies-1-male

II miejsce w konkursie fotograficznym

Mały lans, ale mówią, że takie czasy i tak trzeba :) :

chciałem z przyjemnością poinformować, że moje zdjęcie (którego tytuł brzmi: “coś się kończy, coś się zaczyna”) zajęło II miejsce  w konkursie fotograficznym prowadzonym przez Forum Reporterów Ślubnych. W konkursie wzięło udział ok. 60 fotografów.

Bez-nazwy-1

Mistrzowie fotografii [Mario de Biasi]

Blog zaniedbany, więc pomyślałem,  że w przerwie od publikacji własnych prac (nad którymi cały czas pracuje…myślę, główkuje i fotografuje) urozmaicę nieco to miejsce, tak aby stało się również i pożyteczne dla innych.

Otwieram taki oto cykl [oparty na publikacjach książkowych, własnych poszukiwaniach i internecie] prezentujący wybitnych fotografów XX wieku (na moim blogu: dwóch na miesiąc).

Myślę, że może być to cenna rzecz dla fotografów i miłośników fotografii. Często szukamy inspiracji lub chcemy po prostu zrozumieć głębiej samo zagadnienie fotografii..Zapraszam do komentarzy, do dyskusji.

Mario de Biasi (ur. 1923 we Włoszech): z wykształcenia radiotechnik, fotografii uczył się sam. Zaczął fotografować w 1945 r. podczas pobytu w Norynberdze. Trzy lata później odbyła się jego pierwsza wystawa prac, a w 1953 r. zdobywa nagrodę za najlepsze zdjęcie roku. Od tego czasu staje się wiodącą postacią włoskiego fotoreportażu.

Dwa jego zdjęcia, które lubię.

Pierwsze:

- za uchwycenie genialnie ciekawego zdarzenia (co to za kobieta !!?? i jak musi być piękna ??! :) ..piękna albo… ??)

- nie widzimy mimo wszystko twarzy kobiety, tak więc zdjęcie ma szanse stać się dla nas zagadką, niedokończoną historią ..do której będziemy wracali wciąż i od nowa,

- za piekną kompozycję, domknięty ładnie kadr z obu stron.

- za znalezienie się w odpowiednim miejscu (nie za daleko, nie za blisko) no i czasie (mamy wrażenie, że mężczyźni właśnie w TYM momencie zobaczyli kobietę,

Drugie: – co widzowie z ostatniego rzędu widzą na tym telewizorku :) ??..dalszy komentarz zbędny.

Mario-de-Biasi

Mario-de-Biasi2