Przyszła ostatnio moda na analoga i trzeba przyznać, że jest w tym szaleństwie jakaś metoda
Polecam każdemu kto jeszcze się waha, a to z paru prostych powodów:
- nie jesteś niewolnikiem nieograniczonego miejsca na karcie
…każdy chyba zna to uczucie. Tyle możliwości daje cyfra i tyle wydarza się wokół nas, że zwykle kończy się to jak się kończy ..analog zatem wymuszą większą uwagę, zmusza do prawdziwej obserwacji i powinien przynajmniej spowodować, że zaczniemy kiedyś robić ciekawsze zdjęcia. Wysiłek warty zachodu.
- nie jesteś niewolnikiem postprocesingu czyli tej tak zwanej obróbki w PSie. Cóż za piękna perspektywa: robisz zdjęcie i w zasadzie jej ostateczny charakter w dużym stopniu jest już ustalony. Z cyfrą mamy często ten problem, że brakuje nam siły lub pomysłu na tzw. “ciekawą obróbke”…i to nas męczy
Oczywiście obróbka daje wielkie możliwości, format raw to bajka, ale trzeba wiedzieć kiedy warto z niego skorzystać (kiedy trzeba) a kiedy nie. Brak obróbki- większa frajda z fotografowania i większa do niej zachęta.
- nie jesteś niewolnikiem doskonałości obrazu,
- w końcu nie widzisz od razu efektu swojej pracy i nie jesteś niewolnikiem złudnego przeświadczenia, że zrobiłeś właśnie dobre zdjęcie. Cały problem fotografa (powiedzmy- takiego typowego ulicznika) polega zwykle na tym, że ciekawy obraz jaki dostrzegł swoimi oczami nie tak łatwo przekuć automatycznie na ciekawą klatkę. Powód tego jest oczywisty. Zdjęcie ma swoje ramy i jest wyjęte ze wszelkich kontekstów otoczenia (na zdjęciu widać tylko to co widać i nic więcej), a sposób w jaki człowiek rejestruje zdarzenia i odbiera świat przypomina raczej film czyli coś w pewnym sensie przeciwstawnego. Odnaleźć TEN fragment rzeczywistości opisujący najlepiej dane zdarzenie i upakować go tak w kadrze aby było “wiadomo o co chodzi”- w tym cała sztuka. Tak więc robiąc zdjęcia cyfrą i mając od razu efekt zdjęciowy widoczny na wyświetlaczu łatwo można pomylić ten “film w głowie” z daną klatką i pomymylić się z oceną fotografii. Jeśli natomiast efekt w postaci wywołanej klatki widzimy najwcześniej po 24 godzinach- mamy ten czas, aby odnieść się bardziej obiektywnie do zdjęcia. Może za bardzo zamieszałem, ale tak to czuje
- możesz kupić takiego analoga, który mieści ci się w kieszeni i zawsze mieć go przy sobie, właśnie ostatnio sprezentowałem sobie (za dobre zachowanie) taką 30- letnią Canonetkę. Mała, poręczna, solidna no i nie zwraca na siebie uwagi. Canonetka to dalmierz- a dalmierz nie ma lustra jest zatem bezszelestny- kolejny plus.
- możesz w końcu poczuć magię ciemni fotograficznej i samemu wywołać swoje filmy
.. jestem po wywołaniu swojej pierwszej błony, muszę przyznać, że ideału nie ma (miałem problem z koreksem i chyba lekko naświetlilem film, za mało merdałem chemią i za krótko zdaje sie płukałem wodą..), ale klatkę lubie więc pokazuje:
[XXI wiek, sprzedawca owsa, Kraków]




by admin
8 comments
add a comment link to this post email a friend